Reklama wódki Żytnia, czyli ewidentnie poszło źle

reklama żytniej

W świecie istnieje milion przykładów na idiotyczne, niesmaczne i żenujące reklamy, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego. W większości przypadków natomiast są one po prostu… słabe i kiczowate przez co godzą jedynie w poczucie estetyki i wzbudzają śmiech, ale na pewno nie ten pożądany przez twórców spotów. Niestety jednak nierzadko też reklamodawcy wykazują się zwykłą ignorancją oraz brakiem poczucia smaku. Ostatni niechlubny przykład pochodzi niestety z Polski… Kto tym razem dał ciała na całej linii?

Twórcy reklam, którzy stworzyć mają spot, billboard lub inną formę promocji produktów alkoholowych nie mają prostego zadania. Produkty te są bardzo niewdzięczne do reklamy, ponieważ w łatwy sposób można popaść w skrajności. Niestety wiele jest światowych przykładów na to jak zepsuć można reputację marki jedną nieudaną kampanią. Jako przykład przywołać można piwo E.B., które zniknęło z rynku na kilka lat poprzez zastosowanie seksistowskiej serii kampanii, która wzbudziła oburzenie płci żeńskiej. Co poszło źle w tej sytuacji? Przede wszystkim to, że reklamodawcy nie wzięli pod uwagę tego, że prawie połowa konsumentów to właśnie kobiety. Zatem seksistowskie reklamy, wyśmiewające kobiety raczej nie są najlepszym sposobem na zachęcenie ich do produktów.

Niestety kilka dni temu wybuchła w Polsce afera związana z memem, który umieściła na swoim profilu społecznościowym wódka Żytnia. Sprawa bardzo szybko rozprzestrzeniła się w mediach i wśród internautów wybuchł stanowczy sprzeciw. Wszystko dlatego, że agencja reklamowa Project, która odpowiedzialna jest za prowadzenie social media marki udostępniła na swoim profilu zdjęcie, które przedstawia zabitego przez ZOMO człowieka w Lubinie w 1982 roku z dopiskiem „Gdy wieczór kawalerski wymknie się spod kontroli. Wina Żytniej? :)” Co najgorsze osoby odpowiedzialne za tę karygodną wpadkę przyznają się do własnej… niewiedzy. Ten fakt dziwi, ponieważ nawet nie będąc zaznajomionym z historią Polski na zdjęciu wprost widać zakrwawioną twarz człowieka!

Toruńska agencja reklamowa Project już wyraziła swoją skruchę i opublikowała list, w którym opisuje żal, brak profesjonalizmu i ignorancję, która wykazały się osoby odpowiedzialne za opublikowanie zdjęcia. Niesmak jednak pozostaje, bo pomimo tego, że firma przeprosiła to jednak razi również fakt, że zdjęcie zostało ewidentnie ukradzione z Internetu bez poszanowania praw autorskich.

W takich niefortunnych sytuacjach, firma jednak musi liczyć się z nieprzyjemnymi konsekwencjami przede wszystkim w postaci utraty cennych klientów. Niestety marka Żytnia musi przygotować się na to, że będzie musiała teraz włożyć wiele pracy w to, żeby odzyskać zaufanie konsumentów i zatrzeć ślady karygodnej wpadki…